Oczywiście nie odpoczywałam cały czas.
Dostałam ciekawe zlecenie, które może podreperować mój kulejący budżet. Niewielką część już przygotowałam.
Czytając archiwalne CA, trafiłam na wątek o adopcji. Nie, nie prawdziwej, a na odległość. Watoto. Zastanowiłam się poważnie nad tym i doszłam do wniosku że mogę zrezygnować z czegoś i choć trochę pomóc. TŻ pochwalił pomysł i się przyłączył. W poniedziałek wysyłam formularz.
Z małych sukcesów:):
Zrzuciłam 3 kg. Trzymam się diety, nie podjadam.
Postanowiłam wyrzucić wszystkie spodnie zaraz po ustąpieniu mrozów (dziś w ciągu dnia było -20) i ubierać się kobieco i kolorowo (w mojej szafie dominują ciemne kolory). Najbliżej mojego gustu są sukienki w stylu hippie, princeski i spódnice (tulipany, ołówkowe i wszystkie będące blisko ciała).
Wracam do nauki robienia na drutach. Bardzo kusi mnie amarantowy komin i rękawiczki jednopalczaste.
Wreszcie idealnie pomalowałam paznokcie. Wcześniej przy trzecim podejściu denerwowałam się i zmywałam wszystko. A teraz mam paznokcie w pięknym amarantowym odcieniu u rąk i stóp.
No a jeśli przy dbaniu o siebie jesteśmy zaraz zmykam upiększyć swoje rzęsy, dłonie i stopy:).
Udało mi się zdobyć książkę Browna 'Anioły i Demony'. Poprzednie dwie mnie wciągnęły ('Kod Leonarda Da Vinci' i 'Cyfrowa Twierdza'). Jak tylko zawinę się w parafinę zacznę ją czytać.
sobota, 23 stycznia 2010
Sałatka pomidorowo-rzodkiewkowa.
Składniki:
- 2 małe pomidory;
- 1/2 ogórka
- kilka rzodkiewek;
- koperek;
- zioła prowansalskie;
- sól;
- pieprz;
- jogurt naturalny (duża łyżka);
Sposób przygotowania:
Pokroić pomidory, ogórki i rzodkiewkę na niezbyt drobne kawałki (łatwiej jeść:)). Doprawić koperkiem, zielem prowansalskim, pieprzem i solą. Dodać jogurtu, przyozdobić ogórkiem i rzodkiewką.
W mojej lodówce niewiele można znaleźć ostatnimi czasy (planowałam zupełnie coś innego), więc wyszła tylko uboga w składniki sałatka. Pokrojone warzywa warto zostawić na jakiś czas posolone w osobnej miseczce - z tych kilku składników, wylałam miseczkę wody.
- 2 małe pomidory;
- 1/2 ogórka
- kilka rzodkiewek;
- koperek;
- zioła prowansalskie;
- sól;
- pieprz;
- jogurt naturalny (duża łyżka);
Sposób przygotowania:
Pokroić pomidory, ogórki i rzodkiewkę na niezbyt drobne kawałki (łatwiej jeść:)). Doprawić koperkiem, zielem prowansalskim, pieprzem i solą. Dodać jogurtu, przyozdobić ogórkiem i rzodkiewką.
W mojej lodówce niewiele można znaleźć ostatnimi czasy (planowałam zupełnie coś innego), więc wyszła tylko uboga w składniki sałatka. Pokrojone warzywa warto zostawić na jakiś czas posolone w osobnej miseczce - z tych kilku składników, wylałam miseczkę wody.
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Owoce z jogurtem.
Tego typu deserki nazywam zbierańcami:). Zaglądasz w każdą szufladę i wybierasz co lubisz, a później wkrajasz do miseczki.
Składniki:
- jogurt naturalny;
- galaretka o smaku czarnej porzeczki (ty wybierz taką jaką lubisz);
(owoce)
- 1 kiwi;
- 4 plastry ananasa;
- pół dużej mandarynki lub 1 mała;
(/owoce)
Sposób przygotowania:
Pokroić w kosteczkę kiwi, ananasa na kawałeczki o szerokości nie większej jak 1 cm, każdy 'ząbek' mandarynki na 2-3 części. Układać warstwowo, dodając galaretki i jogurtu.
Leniuchom polecam wersję skróconą:) tj. różowe winogrona, przekrojone na pół (pestki wyjęte), z jogurtem.
Zdjęcie (brakuje mi tu mięty:)):
Składniki:
- jogurt naturalny;
- galaretka o smaku czarnej porzeczki (ty wybierz taką jaką lubisz);
(owoce)
- 1 kiwi;
- 4 plastry ananasa;
- pół dużej mandarynki lub 1 mała;
(/owoce)
Sposób przygotowania:
Pokroić w kosteczkę kiwi, ananasa na kawałeczki o szerokości nie większej jak 1 cm, każdy 'ząbek' mandarynki na 2-3 części. Układać warstwowo, dodając galaretki i jogurtu.
Leniuchom polecam wersję skróconą:) tj. różowe winogrona, przekrojone na pół (pestki wyjęte), z jogurtem.
Zdjęcie (brakuje mi tu mięty:)):
niedziela, 17 stycznia 2010
Sałatka pekińska z kukurydzą.
Postanowiłam, że stworzę dział, w którym opiszę jak zrobić sałatki, oraz inne dania, które mi zasmakowały.
W miarę możliwości będzie uzupełniany zdjęciami.
Składniki:
- kapusta pekińska;
- kukurydza;
- koperek (może być suszony);
(sos)
- śmietana (używam 18%);
- koncentrat pomidorowy;
- majonez;
- ketchup;
Porcja dla jednej osoby (użyj małej łyżeczki do odmierzania składników sosu).
Sposób przygotowania:
Pokroić kapustę na niezbyt drobne kawałki (u mnie to zazwyczaj 1 na 3-4 cm).
Kapustę włożyć do miski, wypełniając ją w 3/4.
Polać sosem, dodać koperku i kukurydzy (tu pełna dowolność, zależnie od tego jak bardzo lubisz oba składniki:)). Wymieszać.
(sos)
Przygotować w osobnym naczyniu.
Proporcje: 3 łyżki majonezu, 2 ketchupu, 1 koncentratu. Dodać śmietany. Sos nie powinien mieć zbyt lejącej konsystencji.
Robiąc sałatkę dla większej ilości osób zwiększ proporcje.
(/sos)
Na zamieszczonym zdjęciu wersja niewymieszana (taką lubię:)) dla jednej osoby (3/4 miseczki sałaty, 2 duże łyżki koperku i 4 kukurydzy).
W miarę możliwości będzie uzupełniany zdjęciami.
Składniki:
- kapusta pekińska;
- kukurydza;
- koperek (może być suszony);
(sos)
- śmietana (używam 18%);
- koncentrat pomidorowy;
- majonez;
- ketchup;
Porcja dla jednej osoby (użyj małej łyżeczki do odmierzania składników sosu).
Sposób przygotowania:
Pokroić kapustę na niezbyt drobne kawałki (u mnie to zazwyczaj 1 na 3-4 cm).
Kapustę włożyć do miski, wypełniając ją w 3/4.
Polać sosem, dodać koperku i kukurydzy (tu pełna dowolność, zależnie od tego jak bardzo lubisz oba składniki:)). Wymieszać.
(sos)
Przygotować w osobnym naczyniu.
Proporcje: 3 łyżki majonezu, 2 ketchupu, 1 koncentratu. Dodać śmietany. Sos nie powinien mieć zbyt lejącej konsystencji.
Robiąc sałatkę dla większej ilości osób zwiększ proporcje.
(/sos)
Na zamieszczonym zdjęciu wersja niewymieszana (taką lubię:)) dla jednej osoby (3/4 miseczki sałaty, 2 duże łyżki koperku i 4 kukurydzy).
Tygodniowy urlop.
Nareszcie.
Chwila czasu żeby odetchnąć, choć przyznam, że swoją pracę (szefową też:)) lubię i będę za nią tęsknić:).
Moje mocne postanowienia noworoczne:
- powrót do czytania;
- regularne chodzenie na siłownię;
- polubienie herbaty;
- zdrowe odżywianie;
Dwa z nich udało mi się już wprowadzić w życie.
Herbaty nie da się niestety tak szybko polubić, a na siłownię wybieram się jutro.
Trochę o mim 'starym' życiu abyście zrozumieli:).
Wypijałam hektolitry pepsi tygodniowo.
Moje śniadanie składało się z suchych chrupiących bułek.
Oczywiście zanim zaczęłam pracować (4,5 mies temu) nie jadłam śniadań, ale dla świętego spokoju zaczęłam.
Nie jadłam też warzyw, owoców, mięsa (w tej ostatniej kwestii zdania nie zmienię, bo zupełnie mi nie smakuje).
Obiady? Co się nawinie. Czasem za obiad robiły kanapki, innym razem pizza czy chrunchipsy.
Kolacje jak wyżej.
Zero ruchu i godziny poświęcone ulubionej kafejce (skrót którym ją nazywam: 'CA') i wirtualnym znajomym.
Wspomniane wyżej nawyki starała się tępić moja szefowa, no i po czterech miesiącach przyniosło to pierwsze efekty:
Piję:
- maksymalnie litr pepsi dziennie (zazwyczaj 4-5);
- mnóstwo rosołu w kosteczkach knorra (bo lubię);
- przynajmniej pół szklanki zielonej herbaty (wydaje mi się najbardziej znośna ze wszystkich jakie wypróbowałam);
Jem:
- co najmniej jedną miseczkę sałatki dziennie;
- owoce wymieszane z jogurtem naturalnym (pycha!);
- warzywa;
Nie jem:
- mnóstwa zbędnych rzeczy, które uwielbiałam czytając CA;
Czytam:
- średnio trzy książki tygodniowo (nie jakieś cieniutkie, większość ma ponad 400 stron);
Zmieniłam fryzurę (krótkie włosy w odcieniu jasny czekoladowy brąz, wyczarowane przez Ewę (moją szefową)) i bardziej o siebie dbam (balsamy, kremy, parafina).
No i wreszcie jestem z siebie dumna.
Chwila czasu żeby odetchnąć, choć przyznam, że swoją pracę (szefową też:)) lubię i będę za nią tęsknić:).
Moje mocne postanowienia noworoczne:
- powrót do czytania;
- regularne chodzenie na siłownię;
- polubienie herbaty;
- zdrowe odżywianie;
Dwa z nich udało mi się już wprowadzić w życie.
Herbaty nie da się niestety tak szybko polubić, a na siłownię wybieram się jutro.
Trochę o mim 'starym' życiu abyście zrozumieli:).
Wypijałam hektolitry pepsi tygodniowo.
Moje śniadanie składało się z suchych chrupiących bułek.
Oczywiście zanim zaczęłam pracować (4,5 mies temu) nie jadłam śniadań, ale dla świętego spokoju zaczęłam.
Nie jadłam też warzyw, owoców, mięsa (w tej ostatniej kwestii zdania nie zmienię, bo zupełnie mi nie smakuje).
Obiady? Co się nawinie. Czasem za obiad robiły kanapki, innym razem pizza czy chrunchipsy.
Kolacje jak wyżej.
Zero ruchu i godziny poświęcone ulubionej kafejce (skrót którym ją nazywam: 'CA') i wirtualnym znajomym.
Wspomniane wyżej nawyki starała się tępić moja szefowa, no i po czterech miesiącach przyniosło to pierwsze efekty:
Piję:
- maksymalnie litr pepsi dziennie (zazwyczaj 4-5);
- mnóstwo rosołu w kosteczkach knorra (bo lubię);
- przynajmniej pół szklanki zielonej herbaty (wydaje mi się najbardziej znośna ze wszystkich jakie wypróbowałam);
Jem:
- co najmniej jedną miseczkę sałatki dziennie;
- owoce wymieszane z jogurtem naturalnym (pycha!);
- warzywa;
Nie jem:
- mnóstwa zbędnych rzeczy, które uwielbiałam czytając CA;
Czytam:
- średnio trzy książki tygodniowo (nie jakieś cieniutkie, większość ma ponad 400 stron);
Zmieniłam fryzurę (krótkie włosy w odcieniu jasny czekoladowy brąz, wyczarowane przez Ewę (moją szefową)) i bardziej o siebie dbam (balsamy, kremy, parafina).
No i wreszcie jestem z siebie dumna.
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Otwarcie.
Witajcie:)
Wreszcie udało mi się znaleźć moment na założenie bloga.
Coś o mnie:
Wysoka szatynka. Zawsze w glanach i zawsze ze słuchawkami. Często z książką.
Uwielbiam czytać. Co? Głównie książki na temat I i II Wojny światowej. Nie pogardzę też tymi na temat Stalina, Hitlera czy Lenina. Do moich ulubionych pisarzy należą Sołżenicyn i Dostojewski.
Muzyka? Tu też raczej jeden kierunek - blues, jazz, rock - ogólnie styl lat 60/70/80.
Zwierzęta? Niestety brak, ze względu na ograniczoną ilość miejsca. Do moich ulubionych należą koty i skalary (rybki).
Myślę że pierwsze notatki zaczną pojawiać się w przyszłym tygodniu - ten niestety jest już wypełniony pracą.
Do zobaczenia:)
Wreszcie udało mi się znaleźć moment na założenie bloga.
Coś o mnie:
Wysoka szatynka. Zawsze w glanach i zawsze ze słuchawkami. Często z książką.
Uwielbiam czytać. Co? Głównie książki na temat I i II Wojny światowej. Nie pogardzę też tymi na temat Stalina, Hitlera czy Lenina. Do moich ulubionych pisarzy należą Sołżenicyn i Dostojewski.
Muzyka? Tu też raczej jeden kierunek - blues, jazz, rock - ogólnie styl lat 60/70/80.
Zwierzęta? Niestety brak, ze względu na ograniczoną ilość miejsca. Do moich ulubionych należą koty i skalary (rybki).
Myślę że pierwsze notatki zaczną pojawiać się w przyszłym tygodniu - ten niestety jest już wypełniony pracą.
Do zobaczenia:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



